sobota, 28 września 2013

21.'YOLO'

-wynoś się! To wszystko przez ciebie! - patrzała z nienawiścią na Nathana?- rozumiesz? Przez ciebie ona tu wylądowała!!- jak przez niego?? - porozmawiajmy na zewnątrz- Wyszli. Spojrzałam na Toma i Jaya. -my musimy się zbierać, zaraz przyjdzie lekarka ,pa mała- powiedział Max. Patrzałam jeszcze jak wychodzą. Byli bardzo fajni ale czułam się przy nich nie swoja. Po kilku minutach weszła jakaś kobieta i zabrała mnie na badania .
*30 minut później*
Bardzo się martwiłam bo oni ta dziewczyna ani Nathan nie wracał. O co im chodzi??? Czemu ona na niego krzyczała? Co on takiego zrobił? Czemu jeszcze nie wracają? Drzwi do sali się uchyliły i wszedł lekarz. - pani wyniki są bardzo dobre , tylko przepiszę witaminy z magnezem. Jutro może Pani wychodzić. Jeżeli coś by się działo proszę do mnie dzwonić- powiedział i podał mi karteczkę. - dobrze , dziękuję- odpowiedziałam. Zapisał coś i wyszedł. Byłam zmęczona tyle dzisiaj się dowiedziałam i dużo przeżyłam. Usnęłam.
Obudziłam się rano. Siedział przy mnie Max. Obok niego ta dziewczyna która wczoraj krzyczała. - hej - powiedział i się uśmiechnął. -hej- odpowiedziałam. -Camii , kochana tak mi przykro- powiedziała smutna dziewczyna. -nie smuć się bo nie ma powodów - powiedziałam zła - mogłabyś się smucić gdybym umarła ale nie gdy żyje i mam się dobrze!- nie wiedziałam kim ona jest ale wiedziałam że mnie zdenerwowała. - spokojnie - powiedział Max- to jest twoja siostra Angela- powiedział pokazując na dziewczynę. -ubierz się a potem wrócisz z nami do domu- powiedziała , tym razem z lekkim uśmiechem. Wzięłam jakieś spodnie i bluzę - poszłam do łazienki. Ubrałam się i gdy wchodziłam z powrotem do sali ona i Max się całowali. Odchrząknęłam. Oderwali się od siebie. - gotowa? - zapytała. - tak- odpowiedziałam. Nie wiedziałam czy mogę jej ufać ale ufałam Maxowi. Chłopak wziął moją torbę. - ja idę po wypis , a wy do samochodu - powiedziała... Angela? Chyba tak miała na imię. - chodź - powiedział Max i ruszyliśmy
Wyszliśmy z sali. Szłam za Maxem i przy wyjściu zaczął rozmowę. - byłaś z Nathem szczęśliwa , bardzo byliście w sobie zakochani . Teraz jest mu ciężko, tobie z resztą też. Tylko.... Proszę spróbuj go zrozumieć. - dobrze - uśmiechnęłam się. Rozglądałam się dookoła , było pięknie... Zielono , pełno kwiatków. Weszliśmy do samochodu. Po chwili podbiegła do nas Angela. - mam papiery , to Max pod mój dom. - ok , weźmiemy jej rzeczy i do nas , tak?- mówił chłopak. - nie Camila zostaje u mnie- odpowiedziała dziewczyna. - ty pracujesz , u nas zawsze ktoś będzie. - ale... Ona powinna być ze mną ... - na prawdę u nas będzie jej lepiej- przekonywał ją. - no.... Dobrze- powiedziała i dała mu buziaka w policzek .
Po kilkunastu minutach byliśmy przed jakimś domem , a raczej willą - dlaczego nie pojechaliśmy do mnie?-zapytała dziewczyna. - zostawimy Camille , chłopacy pokażą jej co i jak a my pojedziemy do ciebie...- na końcu zniżył głos. Weszliśmy do domu. CAMILA!! Usłyszałam i od razu podbiegł do mnie Nathan i Jay . Ściskając i całując w policzek. Uśmiechnęłam się bo Jay był ogolony do połowy. - ym... Jay ogoliłeś się tylko do połowy- wybuchłam pełnym śmiechem a razem ze mną Angela. - wiem , szybko przybiegłem bo przyjechałaś- powiedział. Nathan cały czas mi się przyglądał. - chodź pokażę ci Twój pokój - powiedział Sykes , złapał mnie za rękę i zaprowadził na górę.Trochę dziwnie się poczułam . Otworzył drzwi i zobaczyłam śliczny fioletowo-biały pokój. - śliczny...- powiedziałam. - rozpakuj się a potem zejdź na dół- powiedział. Puścił do mnie oczko i wyszedł. Zaczęłam się rozpakowywać...

  • Czułam się tutaj już o wiele swobodniej. Wczoraj było bardzo fajnie. Polubiłam ich , na prawdę byli kochani. Tacy mili , sympatyczni. Umyłam się , ubrałam i zeszłam na dół , postanowiłam zrobić im śniadanie. W lodówce nie było prawie nic. Więc postanowiłam że zrobię kanapki. Pokroiłam chleb , poobkładałam szynką , serem , ogórkiem lub pomidorem bo tylko to było. Postawiłam na stole. Wstawiłam wodę . Po 15 minutach siedziałam i piłam herbatkę , jedząc kanapki. Zastanawiałam się jak to było kiedyś i dlaczego nie utrzymuje kontaktu z ojcem. Moje przemyślenia przerwał Nathan wchodzący do kuchni na samych spodenkach.Podszedł do mnie i pocałował w policzek. - umm, przepraszam , zapomniałem- zaczął tłumaczyć się z tego miłego gestu. Patrzałam na niego i pożerałam go wzrokiem. Aż mi się gorąco zrobiło. - nie przepraszam- wychrypiałam , kaszlnęłam- to znaczy : nie przepraszaj- strzeliłam buraka jak skojarzyłam że zauważył jak się na niego patrze i że źle powiedziałam.
    -Zjedz kanapki- powiedziałam , patrząc już na swoje stopy. - dzięki- powiedział- a właściwie to.... Nie wybrałabyś się ze mną na zakupy? - zapytał. - mogę- odpowiedziałam. Zaczęliśmy rozmawiać. Max nie wrócił jeszcze od Angeli , Jay i Tom śpią a Siva siedzi przy komputerze. - to ja pójdę się ubrać- powiedział. A ja pomyślałam : - po co?- ups! Ja głupia!!! powiedziałam to! Chłopak zaczną się śmiać. - bo jedziemy do sklepu - powiedział i wstał- będziesz miała okazję sobie jeszcze popatrzeć- mrukną wychodząc. A ja znowu , strzeliłam buraka. Nałożyłam Sivie na talekrzyk kanapki i nalałam herbaty do kubka. Poszłam na górę. Zapukałam do drzwi. Usłyszałam : proszę! Weszłam do środka. Seev leżał na łóżku i patrzył w laptopa. -Przyniosłam ci śniadanie- powiedziałam i postawiłam mu na biurko. - dzięki mała- powiedział uśmiechając się do mnie ale nie odrywając wzroku od komputera. Zeszłam na dół (znowu) . Usiadłam na kanapie. Po kilku minutach d
  • Wyglądał ślicznie . Miał na sobie białą koszulkę i spodnie z niskim kroczem (wiecie o co chodzi ^^) Uśmiechnął się i pokazał na drzwi. Wyszliśmy wysiadłam na miejsce pasażera i ruszyliśmy
    * godzinę później*
    wyszliśmy ze i sklepu z dwoma wózkami!! Wsadziliśmy wszystko do samochodu! Było tego mega dużo. - to teraz idziemy na shake'a- powiedział Nath- bardzo go lubiłaś- znów uśmiech. Weszliśmy do centrum , kolejny raz. O razu podbiegły do nas trzy dziewczyny prosząc Natha o autografy. - znów z nią jesteś?- zapytała blondynka lustrując mnie wzrokiem. - lepiej z Camillą niż z Dionne! - powiedziała druga. - nie chce o tym mówić- powiedział lekko zdenerwowany. Zrobiły sobie z nim zdjęcia i poszły. My zamówiliśmy shake'y i chodziliśmy jeszcze po galerii. - o co chodziło z tą..... DIONNE? - Przed twoim wypadkiem chodziły plotki że zerwaliśmy i że jestem z Dionne- powiedział. Chodziliśmy jeszcze kilka minut. A gdy mieliśmy już wychodzić zobaczyłam śliczną bluzkę. Weszliśmy do sklepu i po długiej kłótni Nathan pozwolił mi za nią zapłacić bo sam chciał to zrobić. Sykes wybrał sobie czapkę z napisem : YOLO . Kupiliśmy i wyszliśmy rozmawiając , przez całą drogę powrotną rozmawialiśmy. Było wspaniale.






    bluzka :

    (ta pośrodku)







    Rozdziały będą dodawane co sobotę. Czasami trochę później!
    Blog został przeniesiony z thewantedstory.blog.pl
    Podoba się? Komentuj!

    Do niektórych rozdziałów dodawane będą takie zdjęcia jak wyżej.

środa, 25 września 2013

21. 'Naprawdę nie pamiętasz'

.... że jestem w jakiejś sali.... Szpitalnej?? Ale jak to? Rozejrzałam się dookoła , przy ścianie , obok wejścia stało krzesło a na nim siedział jakiś chłopak. Właściwie to chyba spał , głowę miał odchyloną do tyłu dlatego wnioskowałam że śpi. Wystraszyłam się i to nie na żarty ! Nie wiedziałam gdzie jestem , co to za osoba! To było straszne. Wstałam z łóżka i wyszłam za drzwi. Ten chłopak ... A raczej mężczyzna chyba się nie obudził. Chyba.... Na korytarzu szła pielęgniarka i kilkanaście innych osób - chorych. Szedł jakiś lekarz . Podszedł szybko do mnie , wydawał się znajomy.
- dlaczego wstałaś- powiedział z zarzutem.
-ja? - zapytałam głupio.
- tak , Camilla . Więc?
- jaka Camilla?- nie wiedziałam o co mu chodzi! Kto?!
- jak to.... To ty! -zamilkł na chwilkę- to ty nic nie pamiętasz?- zapytał jakby ..Przestraszony? Tak to dobre słowo.
-nie , ale kto to jest?- zapytała pokazując palcem na śpiącego.
  • - to jest... Twój chłopak Nathan, bodajże - powiedział , a mnie zatkało. Wiedziałam jednak straciłam pamięć. Byłam totalnie zdezorientowana.
    -Ale jak? Jak mogłam stracić pamieć?-pytałam lekarza straszliwie zaszokowana. Nie wiedziałam co mam czuć. Kim byłam wcześniej?  
     - miała pani wypadek , wbiegłaś pod samochód...- dlaczego? Czy próbowałam się zabić? A może ktoś mnie popchnął? A jeżeli byłam kimś złym i podłym... Moje uczucia to jedna wielka czarna dziura. Nie wiedziałam co czuję. Właściwie czułam strach... Strach przed moją nie znaną przeszłością. Nie słuchając co dalej mówi lekarz. Weszłam do sali. Nadal spał tam ten ktoś i czułam się skrępowana i bałam się ale wiedziałam że on musi coś o mnie wiedzieć. Szybko jeszcze raz wyszłam z sali i wzrokiem poszukiwałam chudego blondyna z piwnymi oczami w kitlu- tego lekarza z którym rozmawiałam przed chwileczką. Zauważyłam go. Stał przy recepcji. Podbiegłam do niego. Spojrzał na mnie i powiedział pierwszy :
 - zaraz do pani przyjdzie pielęgniarka i zada parę pytań i możliwe że zleci kilka badań.
 
  • - właśnie chciałam poprosić by poszedł ktoś ze mną do tego....- zapomniałam imienia- ... Chłopaka - dokączyłam. Przy tym lekarzu czułam się dobrze jakbym znała go , on jako jedyny kojarzył mi się z czymś...
    - dobrze , to może ja pójdę?- zapytał. Jakby czytał mi w myślach.
    - wymielicie- powiedziałam i ruszyliśmy w stronę sali. Denerwowałam się. Wiem tylko że mam na imię Camilla , a nazwisko? Czy mam rodzinę? Pracę? Co lubię? A może jeszcze się uczyłam? To strasznie dołujące i chore!! Lekarz podszedł do chłopaka. Spojrzał na mnie pytającym wzrokiem. Kiwnęłam głową aby kontynuował. Szturchnął chłopaka , a on ruszył się i powolnie podniósł powieki . Miał ładne zielono-niebieskie oczy ale strasznie podpuchnięte. Spojrzał na mnie jakby z .... Przerażeniem lub zdziwienie? Wstał szybko. Przytulił mnie i wpił się w moje usta. Fuj! Ohyda! Zaskoczona bardzo szybko go odepchnęłam. Lekarz spojrzał na nas dziwnie a ja wytarłam ręką usta. Chłopak był strasznie zaskoczony i smutny oraz zszokowany . A ja przepatrzona. Cholernie.
     -kochanie , co się stało? - zapytał a ja zrobiłam minę "what?!?!?!" on jednak był chyba moim chłopakiem . A może ja byłam.... Prostytutką? Nie! Taki przystojny koleś nie związał by się z 'Panią z pod latarni' .
- za chwilę przyjdzie pielęgniarka. Pan pójdzie ze mną- potem zwrócił się do oszołomionego chłopaka. On nie był gorzej zdziwiony niż ja. Wyszli a ja położyłam się na łóżko i myślałam o wszystkim aż w końcu usnęłam.

*15 minut później*

poczułam ukłucie i się obudziłam. gdy otworzyłam oczy ten chłopak siedział na krześle gdzie wcześniej był. Obok mnie stała pielęgniarka która powiedziała po chwili :
- po południu ktoś zabierze Panią na badania , za chwilę podłączymy kroplówkę aby dodać więcej magnezu bo ma pani bardzo niski poziom.
Chłopak podszedł do mnie i ukucnął obok łóżka na przecież pielęgniarki . W tym momęcie kobieta zdjęła rękawiczki i wyszła.
- naprawdę mnie nie pamiętasz- zapytał ze łzami w oczach?!

  • - przykro mi ale nie- opowiedziałam- a czy ty wiesz coś o mnie? O tym kim byłam wcześnie? - zapytałam go.
     - oczywiście ! Jesteś moją dziewczyną. Masz na imię Camilla Morgan , w tym roku wypadała twoja dziewiętnastka - trzeciego maja. Twoja mama.... Nie żyje , a z tatą nie chcesz utrzymywać kontaktu bo zostawił cię gdy miałaś wypadek. Masz też siostrę , Angelę. Masz z nią bardzo dobry kontakt- opowiadał mi jeszcze chyba z pół godziny. Gdy nagle do sali weszło czterech chłopaków i dwie dziewczyny. Może jednak byłam prostytutką?! Pomyślałam , przestraszona.
     - hej mała - rzucił jeden z nich.
  •  - jak się czujesz , kochana?- ciemna dziewczyna.
- kim w
- ale jak to nie poznajesz nas? Złotko no co ty...- powiedział jeden z nich. Ten najładniejszy. Był słodki. Nathan -bo tak miał na imię ten chłopak który był przy moim łóżku- powiedział im później co się stało. Oni zaczęli mi wyjaśniać kim są. Te ładny miał na imię Tom. Okazało się też że są zespołem. Dowiedziałam się też o nich dużo rzeczy. Gdy (znów) do sali weszła jakaś dziewczyna i zaczęła krzyczeć....y jesteście!?- krzyknęłam.











Przeniosłam bloga z http://thewantedstory.blog.pl/ ponieważ tutaj lepiej się dodaje posty itp.
Na tamtym było 60 komentarzy i Wszystkich wizyt: 2424 , a Tutaj zaczynam od zera...


20.'Pa , misiu '

*Tydzień później*
Nadal byłam w szpitalu..
Całą twarz miałam owiniętą bandażem. Strasznie się bałam że mogę mieć jakieś okropne blizny...
Czemu to mi musiało się przydarzyć ? Miałam zacząć nowe życie... ale nie takie! Miało być piękne ! Czemu wszystko musi się tak szybko i łatwo psuć ? Pytałam sama siebie o to , po raz tysięczny. Chciałam wrócić do domu i żyć w spokoju. Myślałam cały czas leżąc że Nathan zadzwoni, bardzo tego chciałam. Nic. Tęsknię za nim, tak mocno ... Angela tłumaczyła mi że może on nie jest  z Dionne ,że to tylko przypadek. Na początku nie mogłam w to uwierzyć , ale z czasem wydawało  mi się to bardzo prawdopodobne.
W szpitalu było tak nudno , Angela wzięła wolne w pracy i siedziała ze mną całymi dniami. Nie mogłam wstawać z łóżka , nic. Jutro mam mieć zdjęte bandaże , okropnie się boję. Mam nadzieję że wszystko będzie jak najlepiej.
Nadal nie mogę sobie wybaczyć tego że wbiegłam na tą ulicę . Wszystko byłoby inaczej..... lepiej. Nie było by tego całego szpitala , tych kłopotów. Chociaż... jest jeden plus mojego wypadku Gdyby ie wypadek nie dowiedziała bym się że ojciec mnie nie kocha. Nie przyjechał do mnie ani razu. Nie zadzwonił. Nie przywiózł mi rzeczy na przebranie. Nic. Moje życie jest NIC nie warte. Po co ja się rodziłam ?  By znosić te udręki ? To nie ma sensu . Nic nie ma sensu.

*Angela , kolejnego dnia*
Dziś w szpitalu pojawiłam się szybciej. By być przy Camili gdy będą zdejmować jej opatrunki.
Weszłam do sali.
-Hej Camii - przywitałam się siadając na krześle. Moja siostra nie odpowiedziała więc stwierdziłam że śpi. Wyglądała strasznie! Minął tydzień od wypadku ale nadal miała nogę w gipsie , siniaki na całym ciele i najgorsze to te bandaże które zakrywały całą twarz . Było jej widać tylko nos i usta. Nie mogłam doczekać sie aż już wyzdrowieje i wróci do mnie do domu. Oczywiście nie mogła mieszkać już z Charlim po tym jak potraktował Camilę. Do sali wszedł lekarz. Spojrzał na Camilę a potem na mnie.
- Dzień dobry- przywitał się i uśmiechnął . Nie odpowiedziałam. - Może wyjdziemy z sali i porozmawiamy? - zaproponował.
- Oczywiście - powiedziałam i ruszyłam za lekarzem w stronę drzwi.
- Gdy się obudzi zdejmiemy opatrunki i zrobimy resztę badań aby sprawdzić czy wszystko dobrze.
Wróciłam do sali i zajęłam 'moje' miejsce. Wyjęłam z torebki tablet , weszłam na YT i patrzałam co nowego. Były nowe piosenki . Lady Gagi , Zendaii i duet Nathana z Arianą Grande  . Szybko włączyłam piosenkę. Zaciekawiło mnie to , bardzo. Piosenka miała tytuł Almoust Is Never Enough  i była nagrana z Arianą Grande. Podłączyłam słuchawki aby nie obudzić Camili . Po przesłuchaniu stwierdziłam że ta piosenka jest świetna i strasznie dużo uczuć włożyli w jej wykonanie. Trafiła do mnie jak żadna inna! W tym momencie zadzwonił mój telefon na wyświetlaczu pojawił się napis : Max :*  Odebrałam wychodząc z sali
. - hej kocie - przywitał mnie od razu Max.
- hej , kiedy wracacie? - już tak bardzo tęskniłam za nim.
- prawdopodobnie za trzy tygodnie . -
co?!? Tak szybko miało być 2,5 miesiąca!- krzyknęłam .
- nie cieszysz się? - zażartował- to przez Natha bo zerwali z Camillą i sierdził że jeżeli nie wrócimy już , skończy ze śpiewaniem , ale jakoś utargowaliśmy trzy tygodnie . Teraz mamy koncert co dziennie i szczerze..... Jestem cholernie zmęczony. Co u ciebie? Opowiadaj  !
- ja....-postanowiłam że nic mu nie powiem , po co mu kolejne zmartwienia? - ... Nic ciekawego . Stara nuda. Nathan nagrał duet!Czemu nic nie powiedziałeś?! - krzyknęłam.
- jakoś... Nie było czasu. Muszę kończyć. Przepraszam , paaaaa! Kocham Cię
. - ja ciebie też misiu- rozłączył się .
Weszłam do sali.
- Angela?- sprawdzała czy to na pewno ja.
- Tak. Jak się czujesz? - zapytałam
-Nie pytaj o to! Denerwuje mnie już to pytanie- powiedziała lekko zła.
- Idę po lekarza-powiedziałam i wyszłam z sali. Ruszyłam w stronę pokoju lekarzy.
- Camila już się obudziła- powiedziałam widząc lekarza który zajmował się moją siostrą.
-już idziemy - powiedział . Zawołał jakąś pielęgniarkę i poszli do sali .
- Witam- powiedział- proszę Panią o wyjście- zwrócił się do mnie . Wyszłam.
* 15 minut później* z punktu widzenia Camili
Lekarze zdjęli mi już bandaże , chociaż już przyzwyczajałam się do tej ciemności. Otworzyłam oczy i zobaczyłam....

19.'sala numer 214'

Rozdział z dedykacją dla Natt McGuiness   :) :*  Mam nadzieję że ten rozdział jest dłuższy od poprzednich.


Nie zauważyłam że... na ulicy przez którą bez namysłu przebiegałam jechał samochód. Poczułam straszny ból ... tylko przez ułamek sekundy, potem ... potem była już tylko ciemność.

*Angela*
Właśnie robiłam zdjęcie paszportowe jakiejś brunetce gdy usłyszałam piosenkę 'have some fun' -mój dzwonek w telefonie.
-Przepraszam -powiedziałam do brunetki , odłożyłam aparat i spojrzałam na telefon. Numer nie był podpisany. Odebrałam.
-Słucham. Mówi Angela Morgan.
-Angela? To ja Charlie -dzwonił mój ojciec. Nigdy żadna z nas nie miała z nim dobrego kontaktu. Byłam bardzo zdziwiona gdy dowiedziałam się że to on. Nie odzywał się od pół roku a ostatni raz widziałam go chyba 2 lub 3 lata temu.
-O co chodzi ?- zapytałam . Wiedziałam że tak sobie , bez pretekstu , by nie zadzwonił.
-Camilla jest w szpitalu św. Patryka mogłabyś do niej pojechać ja jestem na kolacji u Kate i nie mam jak do niej jechać - COO?!?!? Ona jest w szpitalu? co się stało !?!! Usiadłam na krześle.
-Ale co jej jest ??!?!! -krzyknęłam do słuchawki. Brunetka spojrzała na mnie lekko zła i wystraszona. Aaron wyjrzał zza komputera.
-Nie wiem nic dokładnie . Jak pojedziesz to się dowiedz . Pa-powiedział i się rozłączył . Jak on mógł tak się zachować ??! Wstałam z krzesła wzięłam kurtkę i torebkę i wychodząc powiedziałam jeszcze :
-Aaron dokończ zdjęcia tej Pani - nie czekałam na jakąkolwiek odpowiedź. Wsiadłam w samochód i ruszyłam w stronę szpitala. Ręce mi się strasznie trzęsły.Byłam bardzo zła na Charliego za to że w cale się Camillą nie interesował. Była u  niego jeden dzień i co ?! Trafia do szpitala! Co jeżeli ktoś ją napadł lub zrobiła sobie coś przez Nathana ?! Zabije go jeżeli to przez niego! Jechałam za szybko , wiedziałam że na pewno przyjdzie do mnie jakiś mandat ale nie przejmowałam się tym , liczyło się tylko to by jak najszybciej być na miejscu.Znów usłyszałam : All I wanna do is have some fun
(Mr. WorldWide)
I got a feeling, that I’m not the only one

Tym razem dzwonił Nathan. Odebrałam.
-Tak?! -powiedziałam zła.
-Co się stało Camilli ? Zerwała ze mną powiedziała że to wszystko przez Dionne , ale ja nic nie rozumiem - mówił ,był pijany.
-Nathan! Nie udawaj głupiego! W końcu mógłbyś przestać kłamać. Wszystko wiemy. Zadzwoń jak wytrzeźwiejesz! -rozłączyłam się. Położyłam telefon na siedzenie obok. Yhh! Szybciej! Szybciej ! Mówiłam w myślach.
Gdy zaparkowałam od razu pobiegłam do szpitala . Podeszłam szybko do recepcjonistki - starszej pani .
-Witam - przecież nie powiem 'dzień dobry!'  bo tak nie jest - jestem Angela Morgan , ja w  sprawie siostry , co się z nią dzieje ? O co chodzi ? Gdzie ona jest ? - starsza Pani zaczęła szukać czegoś w jakimś zeszycie.
-Morgan , Morgan... - mówiła - jest! Właśnie operują -zrobiło mi się słabo - sala numer 214 , tam będzie przewieziona po operacji . Może Pani tam poczekać -kontynuowała.
Szybko poszłam pod wyznaczoną salę. Czekałam długo . W końcu wyszedł jakiś lekarz.
-Co z moja siostrą? -zapytałam , po woli zaczynałam już płakać.
-Musi Pani czekać-powiedział bez cienia zainteresowania i poszedł dalej. Muszę zadzwonić do Maxa, dzisiaj nie rozmawiałam z nim. Wybrałam jego numer . Pierwszy sygnał. Drugi. Trzeci. Nic , nie odebrał. 
-Yhhrr!- czemu nasze życie musi być aż tak pokręcone ? Usiadłam na ławeczce i siedziałam tak z 20 minut gdy wyszła pielęgniarka i powiedziała moje imię . Od  razu do niej podeszłam.
-Tak?
-Operacja dobiega końca lecz mogą wystąpić jakieś komplikacje-powiedziała mocno pomalowana blondynka. 
-Komplikacje? Jakie? -zapytałam nie na żarty przestraszona.
-Typu : nie będzie mogła władać prawą rękom , lewą nogom lub na odwrót . Mogą to też być zaburzenia słuchu lub coś takiego , w najgorszym wypadku Pani siostra będzie musiała jeździć na wózku -powiedziała a ja nic nie odpowiedziałam . Usiadłam z powrotem na tą niewygodną ławkę i zaczęłam płakać. Jeszcze przedwczoraj była uśmiechnięta , chociaż nie tak jak zawsze ale trochę . dzisiaj ... dzisiaj leży w szpitalu i może już nigdy więcej nie chodzić. Nigdy nie wiadomo co życie nam przygotuje Nigdy...- z tą myślą zasnęłam.

18.'wszystko zmienić'

Postanowiłam wszystko zmienić....całe swoje życie. 
O Nathanie nigdy nie zapomnę , on jest jakby częścią mnie ... ale muszę mu powiedzieć że już nie chcę z nim być.
Nie chcę ? Chcę ... kocham go - myślałam pakując się - bardzo , on  woli Dionne . Tyle razy powtarzał że nic między nimi nie jest. Głupia wierzyłam mu. Nie użalaj się nad sobą!-krzyczałam do siebie w myślach.Nie będe słaba ! Nie będę płakać.  Został tylko jeden problem...
...jak mu to powiedzieć ? Jak skreślić to wszystko co nas łączyło? Może tak samo jak on  to zrobił?! -krzyczał drugi głos w mojej głowie.

Spakowana wyszłam przed dom , gdzie czekał  już tata. Od dziś miałam mieszkać u niego w moim starym pokoju. Gdy znajdę pracę to zastanowię się nad czymś własnym, ale na razie musi wystarczyć mi to co mam. Przede mną jeszcze rozmowa którą  pomogła mi załatwić Angela. Bardzo zależało mi na tej pracy. Nie miałabym tak daleko , robiła bym to co lubię i w końcu mogłabym sama rządzić swoimi finansami.
Nie będę już taka jak wcześniej , będę całkiem nową osobą .
Zostawiłam rzeczy w pokoju i poszłam  na miasto. Wyjęłam telefon i przez dłuższy czas zastanawiałam się : zadzwonić czy nie ? Po dłuższych namysłach postanowiłam że jednak zadzwonię. Wzięłam głęboki wdech i przyłożyłam telefon do ucha. Po chwili usłyszałam:
-Halo? - moje serce przyspieszyło. Jego głos, lekko zachrypnięty . Ten który tak kochałam... Łzy napływały mi do oczu.
-Nath.... ja -przełknęłam ślinę - nie mogę .... nie chcę przeszkadzać Tobie i Dionne. Tylko bardzo żałuję że mi o niczym nie powiedziałeś .... że mi tego nie wyjaśniłeś . Okłamywałeś. To boli mnie najbardziej. Tyle razy mówiłeś że mnie kochasz , że nie zostawisz ....
-Ale..- zaczął 
-Nie chcę z tobą być ale gdybym miała przeżyć to wszystko od początku... chciałabym. Może wyda Ci się to głupie . Dla mnie nie jest. Mieliśmy tyle pięknych chwil i nigdy ich nie zapomnę-powiedziałam i rozpłakałam się . Wyłączyłam telefon i schowałam go do torebki. Usiadłam na ławce i siedziałam ta dobre pół godziny. Po przemyśleniu kilku spraw. W drodze do domu weszłam do sklepu i kupiłam nową kartę do telefonu. Wróciłam do domu padnięta. Od razu poszłam spać.

*Next day*

Jutro czekała mnie rozmowa o pracę, bardzo się denerwowałam . Byłam smutna , ale starałam się tego nie okazywać. 
Wstałam z łóżka . Podeszłam leniwie do szafy i wyciemniałam spodenki i jakiś T-shirt  , umyłam się , ubrałam i wyszłam z domu. Poszłam na zakupy. Taty oczywiście w domu nie było. Ciekawiło mnie gdzie jest ta jego nowa partnerka... Co mnie to obchodzi? Na moje dobrze że jej tutaj nie ma. Weszłam do sklepu spożywczego i wybrałam kilka najpotrzebniejszych produktów. Wychodząc usłyszałam że ktoś mnie woła. Odwróciłam się.
-Camilla! -krzyczała Monica idąc w moją stronę. 
-Hej , a co ty tutaj robisz?-zapytałam.
-Ja załatwiałam kilka spraw. A co się dzieje między tobą a Nathanem ? Dzwonił do mnie pytając czy wiem gdzie jesteś.
-Ja.... -zastanawiałam się czy powiedzieć jej prawdę-... nie jestem już z nim.
-Ale... czemu ?-zapytała . Była bardzo zdziwiona.
-Bo to i tak nie miało sensu! Wszystko przez tą cholerną Dionne! -Krzyknęłam i szybko poszłam w stronę domu.
A miałam być silna... Ale tak się nie da - myślałam zdenerwowana biegnąc przed siebie. Nie zauważyłam że...


Może ten jest trochę dłuższy ?
Jak wam sie podoba? 

17.'Jego dziewczyna'

Pożegnałam się z Nathanem , tyle czasu nie będziemy się widzieć ....
Wyszłam przed dom i im pomachałam , uśmiechnęłam się smutno do siebie.
Poszłam na górę i spakowałam ubrania i z torbą wyszłam przed dom , po chwili przyjechała Angela. Wsiadłam do samochodu .
-Wszystko masz? -zapytała.
-Chyba -powiedziałam.
-Nie martw się szybko wrócą -ruszyła.
-A ty się nie martwisz że Max zdradzi cię tam z jakąś.... -nie dołączyłam .Nie odpowiedziała jechaliśmy juz w ciszy.

*20 minut później*
Rozpakowałam się w jednym  z pokoi . Usłyszałam otwierane drzwi , odwróciłam się .
-Chodź - powiedziała -poznasz kogoś.
Zeszłyśmy na dół . Na kanapie siedział chłopak mógł być starszy ode mnie max o 3 lata.
-Hej -powiedział i się odwrócił . Był szatynem o brązowych oczach-Jestem Aaron , a ty ?
-Camila -powiedziałam i się uśmiechnęłam. Rozmawialiśmy z Aaronem i Angelą jeszcze kilka godzi . Dowiedziałam się że jest 2 lata starszy ode mnie. Ma siostrę Danielle . Nie wie że znamy The Wanted (i dobrze) , nudziły i denerwowały mnie natrętne fanki.

*Kolejny dzień*
Dzwonił Nathan i mówił że są bardzo zajęci koncertami , dzisiejszy dzień mijał mi bardzo powoli...
Nic ciekawego sie nie działo , Angela była w pracy .
Gdy wróciła rozmawiałam z nią o tym czy nie mogła bym pracować u mniej , ale wyszło na to że nie bo teraz Aaron z nią pracuje . Max będzie zazdrosny , pomyślałam . Powiedziała mi też że popyta koleżanki .Dzień był nudny umyłam się i położyłam spać.

*Next day*
Dzisiaj z Angelą poszłyśmy na zakupy , wybrałam sobie trochę rzeczy . Angela natomiast  miała ich pełno !
Potem ona musiała coś załatwić a ja ugotowałam obiad .
Gdy wróciła zjadła obiad i oznajmiłam mi że jej koleżanka poszukuje kogoś do pracy ale nie jako fotograf tylko dziennikarka.
-Więc za 2 dni masz rozmowę kwalifikacyjną -powiedziała i się uśmiechnęła .
-Ale jak dziennikarz ? Przecież ja nie umiem.... -powiedziałam.
-Wyślą cie na jakieś kursy z resztą  ty na razie będziesz jej asystentką -odparła Angela.
-Aha , a co będę miała robić ?
--Będziesz jej przypominać o spotkaniach takie tam ... - powiedział , pogadałyśmy jeszcze chwilę i poszłam na górę zadzwonić do Nathana i powiedzieć mu o tym.
Wybrałam jego numer... jeden sygnał , drugi... odebrał.
-Hej Nath-powiedziałam
-Nathan  jest zajęty - powiedziała jakaś dziewczyna.
-A mogę wiedzieć kiedy będzie wolny ?-zapytałam.
-Nie-powiedziała krótko . To nie było miłe.
-Nooo dobrze, a z kim rozmawiam ? -zapytałam jeszcze.
-Z Dionne , jego dziewczyną. Zrozum on jest gwiazdą ,a ty... zwykłą dziewczyną . Nie pasujecie do siebie  - powiedziała. Odłożyłam telefon i usiadłam na podłodze . Podciągnęłam nogi pod brodę i zaczęłam płakać , bo to była prawda.... 

16."spadły mu spodenki"

Następnego dnia pojechaliśmy do mamy Nathana , była strasznie mila i serdeczna . Bardzo ją polubiłam. Przypominała mi moją mamę...
Była do niej podobna, zachowanie ... Tęskniłam za moją prawdziwą mamą .
Zjadłam bardzo dużo ciasta było pyszne! Nath przedstawił mi swoją kotkę Tię .
Czas minął nam bardzo  szybko.
Wróciliśmy do domu, byli już chłopacy .
Tom szybko podbiegł do nas ( ledwo otworzyłam drzwi) i krzyknął :
-Wiecie co ?!
-Nie , nie wiemy -powiedział sucho Nath
-Bo jak pojechaliśmy to Jay nie umiał rozłożyć namiotu i.. -Jay przerwał.
-Ten namiot był przeklęty !-Krzyknął .
-Taaaa  , no i jak mu pomogłem to spalimy w jednym my a w drugim dziewczyny i Monica poszła do 3 bo było jej za duszno -przerwał mu Max .
-I jak Tom się o tym dowiedział - kontynuował Max - to postanowił iść do niej , ale żeby nie wyszło na jaw że ona się mu podoba , uknuł plan... -Teraz mówił Siva .
-Poprosił Jaya aby podał mu butelkę z wodą , Jay powiedział  : za chwilkę . Tom się obraził i poszedł do niej.
-Tom nie jesteś zbyt... mądry -powiedział Nath.
-To już wszyscy wiedzą -powiedziałam.
-Następnego dnia-kontynuował Siva - poszliśmy do lasu....i Tom ciągle narzekał że bolą go nogi. Max że pogryzły go komary, a dziewczyny tylko się śmiały...
-Jak wróciliśmy poszliśmy nad jezioro -powiedziała Angela i zaczęła się śmiać , chłopacy tez. Wszyscy oprócz mnie Natha i Maxa - Max wszedł popływać -jak my wszyscy - gdy wychodził spadły  mu spodenki- teraz wszyscy-oprócz Maxa się  śmiali-och.. nie przejmuj się -powiedziała Angie i przytuliła się do Maxa. Jednak namiot łączy ludzi - pomyślałam.
Z Nathanem stwierdziliśmy że nie powiemy chłopakom o "ciąży' .

*2 tygodnie później*

Nie działo się nic nadzwyczajnego. Tom i Monica są razem , tak samo jak Max i Angela.
Dzisiaj dowiedziałam się że chłopacy znowu wyjeżdżają . Na 2 miesiące!  Przez ten czas będę mieszkała z Angelą .
Nath podszedł do łóżka i położył się kolo mnie.
-Nie martw się , niedługo wrócimy -powiedział. Próbował mnie pocieszyć chodź sam był smutny. To wszystko jest dla mnie za szybkie.. życie tak szybko mija...
-Wiesz że będę za tobą strasznie  tęsknic ?
-Ja za tobą tez , kochanie -powiedział i mnie pocałował. Wpił się w moje usta .Bardzo go kochałam, tylko dla niego żyłam . 

15."Minęło już (...) 14 minut!"


Ja.. -zaczął -ja.. ja.. nie.. nie mogę w to uwierzyć -powiedział i mnie pocałował.
-Myślałam ze się zezłościsz -mówiłam .
-Trochę się boje , ale mamy siebie wszystko będzie  dobrze .
-Nathan! -krzyknęłam -Ty mówisz!! - nie zauważyłam wcześniej...
-Spostrzegawcza to ty nie jesteś.. -powiedział i zaczął sie śmiać.
-Noooo dobra  -Rozmawialiśmy jeszcze trochę , potem poszłam się umyć ubrałam w piżamę i spać.


*Następny dzień*

Wstałam , ubrałam jeansy i fioletowa bluzkę związałam włosy i zeszłam na dół. Na stole stalą jajecznica . Uśmiechnęłam się . Zjadłam i umyłam talerz.
Nathan wszedł do domu.
-Za 10 minut wyjeżdżamy -krzyknął .
-Gdzie ?-zapytałam.
-Najpierw do ginekologa a potem do mojej mamy -powiedział .
-A kiedy wracają ... wszyscy ? -zapytałam. Chodziło mi o TW i dziewczyny.
-Za 2 dni , a co ? stęskniłam  sie ? Ja ci nie wystarczam ?
-Ty mi nigdy nie wystarczasz z ta marna klata ? pffy ! Chyba nie widziałeś klaty Toma ... ten to ma mięśnie - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Moze nie mam mięśni ale na te grzywkę -pokazał na włosy - poderwałem więcej dziewczyn niż Tom na swoja klatę - powiedział dumnie Nath

*25 minut później*
Byliśmy już przed drzwiami do pokoju ginekologa, bałam się . Nie . Nie bałam się po prostu się denerwowałam , nie wiem czym...

*Nathan*
Ile można siedzieć u ginekologa?! Minęło już -spojrzałem na zegarek- 14 minut a ona nadal nie wychodzi!

*5 minut później*
W końcu! Drzwi się otworzyły i weszła Camila, ale .... smutna.
-Co się stało ? -zapytałem. Przytuliła się do mnie.
-Nie ma żadnej ciąży , to mój organizm ... to .. takie kłamstwo . Dostałam tabletki na wyregulowanie cyklu menstruacyjnego. Po prostu okres mi się spóźnia przez jakieś zaburzenia hormonalne ! -była zła i taka  smutna... Jak miałem ja pocieszyć ?

*Następnego dnia*
Zadzwoniłem wczoraj do mamy ze jednak przyjedziemy dzisiaj.
*Camila*
Jednak nie jestem w ciąży... szkoda . Chciałam być matka. Nathan pocieszał mnie , byłam smutna ale nie BARDZO tylko trochę...
Do jego mamy mieliśmy jechać jutro , przełożyliśmy wyjazd.. Trochę obawiałam się tego spotkania , pierwszego spotkania...